Wpisy archiwalne w kategorii

sama

Dystans całkowity:1766.45 km (w terenie 50.43 km; 2.85%)
Czas w ruchu:75:39
Średnia prędkość:21.72 km/h
Maksymalna prędkość:28.20 km/h
Suma kalorii:147 kcal
Liczba aktywności:58
Średnio na aktywność:30.46 km i 1h 30m
Więcej statystyk

Tylko tego mi do szczęścia brakowało :))))

Środa, 17 września 2008 · Komentarze(5)
Kategoria sama
Tylko tego mi do szczęścia brakowało :))))

Po długiej przerwie wymuszonej nauką, egzaminem i poszukiwaniem mieszkania w Warszawie i innymi sprawami mniej naukowymi ;) ta jazda była nieziemsko przyjemna :D

Trasa standardowa, przez Nieledew, lekko skrócona.

To nic, że było zimno jak *****, to nic, że za grubo się ubrałam, to nic, że każdy oddech powodował ból zatok i oskrzeli, to nic, że się cała zasmarkałam... ważne, że w końcu mogłam się wyżyć - średni puls 161 :D Mogłam w taki sposób uczcić swoje małe własne naukowe zwycięstwo ;] Będę musiała się teraz tłuc po Warszawie, bleeee... :/

Fotosy mi nie wyszły ładne :P

Z nadzieją, że wiatr

Niedziela, 31 sierpnia 2008 · Komentarze(4)
Kategoria sama
Z nadzieją, że wiatr jest mniejszy...
Trasa: Wolica - Brodzica - Gozdów - Terebiniec - Alojzów - Brodzica - Hrubieszów - Czerniczyn - Łotoszyny - Hrubieszów (Carrefour) - Wolica

Taka sobie dróżka


Kto zgadnie co to za przybytek nadziei? :D



Tak wygląda droga nr 74 - takie pobocze w tym miejscu to już luksus :/


A to prezent od brata :D


Przeklęty wiatr, mało mi głowy nie urwało :/. Niech go jasny szlag trafi...

Pozdrowionka dla zaglądających :)

Bez sensu...

Czwartek, 28 sierpnia 2008 · Komentarze(11)
Kategoria sama
Bez sensu...

Transgranicznie ;)
Miałam jechać do

Wtorek, 26 sierpnia 2008 · Komentarze(8)
Kategoria sama
Transgranicznie ;)
Miałam jechać do Dubienki, ale w trakcie jazdy zmieniłam plany i postanowiłam zwiedzić nowe tereny.
Trasa była taka: Wolica - Brodzica - Hrubieszów - Dziekanów - Szpikołosy - Kobło - Horodło - Łuszków - Rogalin - Strzyżów - Hrubieszów - Wolica

Tu zatrzymali mnie przystojni panowie ze Straży Granicznej (przystojni może nie byli, ale czego mundur z facetem nie zrobi... :P):

W momencie pstrykania zdjęcia usłyszałam nadjeżdżający motor. Odwracam głowę: "kurde, co jest? chyba tak sobie, na papierosa, tu nie przyjechali..."
- Dzień dobry.
- Dzień dobry.
- Sport?
/a czy wyglądam jakbym tu limuzyną przyjechała?/*
- Tak, trochę sobie jeżdżę...
- A zgłaszane było u nas?
/przepraszam, CO zgłaszane?/
- Eeee... nie, a to coś zgłaszać trzeba?
- Tak.
- Nie wiedziałam.
- Bo wie pani, wyszło takie rozporządzenie, że takie wycieczki w strefie nadgranicznej trzeba 2 godziny wcześniej zgłaszać.
- Aha...
- No ale jak pani nie zamierza głębiej wjeżdżać, to w sumie nie trzeba...
/głębiej? nie, nie zamierzam przejeżdżać wpław przez Bug :|/
- A skąd pani jest?
- Z Hrubieszowa.
- Tak właściwie to Hrubieszów też leży w strefie nadgranicznej. Ale skoro pani nigdzie dalej wjeżdżać nie będzie, to ok, nie musi być zgłaszane.
/to po co mi do cholery dupę zawracacie? przecież do rzeki nie wjadę/
- Ja tylko chciałam rzekę sfotografować... Można?
- Hmmm... no chyba można. Takich tylko tabliczek i słupów to raczej nie.
- Nie można? (maślane oczy ;))
Tu jeden zdezorientowanie popatrzył na drugiego:
- No tak właściwie to my nie wiemy jak to z tymi przepisami...
/hahahaha, ekstra/
- Dobrze, to w takim razie gdzie mogę zrobić ładne zdjęcia Bugu, bo tu nie bardzo widać zza drzew? :D
- Pojedzie pani dalej prosto i w Łuszkowie po lewej...
-----
*) /.../ - myśli na głos nie wypowiedziane ;)

W Łuszkowie po lewej...



To gdzieś wcześniej- w tych krzakach płynie Bug:

Tu można czuć się bezpiecznie :D


Pozdrowionka dla zaglądających :)

W celu rozruszania troszeczkę

Niedziela, 24 sierpnia 2008 · Komentarze(4)
Kategoria sama
W celu rozruszania troszeczkę bolących nóżek - okrężną drogą do sklepu ;)

Skoro mam czym pstrykać fotki, to pokażę Wam mój osobistyczny, niemalże własnościowy podjazd, na którym, w czasie mojego niezbyt długiego życia, trochę krwi się przelało :D
Krótki, aczkolwiek treściwy:

A tak wygląda z drugiej strony (hmm... zdjęcie nie oddaje całego dramatyzmu :D):


Pozdrowionka dla zaglądających :)

Miało być lajtowo, bo jutro

Piątek, 22 sierpnia 2008 · Komentarze(2)
Kategoria sama
Miało być lajtowo, bo jutro dłuższa trasa. Lajtowo nie było, jechało mi się wyjątkowo źle, paskudnie, niedobrze i ciężko, kompletnie bez sił :/ Strategicznie źle rozegrałam obiad :/ No ale cóż... najczęściej bywa tak, że szewc bez butów chodzi ;)
Trasa standardowa: Wolica - Brodzica - Nieledew - Hrubieszów - Brodzica - Wolica

Pozdrowionka dla zaglądających :)

Miodzio przed południem... :)
Trasa:

Czwartek, 21 sierpnia 2008 · Komentarze(1)
Kategoria sama
Miodzio przed południem... :)
Trasa: Wolica - Brodzica - peryferie Hrubieszowa - Dziekanów - Szpikołosy - coś tam, nie pamiętam co - odbicie w lewo na Cegielnię i na czuja w las po pięknej autostradzie z betonowych płyt :))) - rezerwat "Liski" (nie wiedziałam, że taki istnieje i nie wiedziałam, że nie można do niego wjeżdżać :DDD) - Stefankowice - Moniatycze - Hrubieszów - Wolica

Jechało mi się niemal fantastycznie :) Czasem tylko z wmordewindem.
Do lasu próbowałam wjechać gdzieś tam za Szpikołosami, ale piaszczystej drogi nie było końca, a mój wehikuł po piachu nie chce jeździć ;) więc wróciłam na asfalt. Postanowiłam spróbować szczęścia w kierunku Cegielni i na czuja dotrzeć do drogi nr 844. Na drodze niestety znowu stanął mi las ...całkiem spory las, ale droga z betonowych płyt wyglądała bardzo zachęcająco. Kto by się przejmował znakiem "zakaz wjazdu" :D Coś tam było pod nim napisane, ale nie przeczytałam - pewnie "nie dotyczy rowerów" :P :D ;) Jadę sobie tak, jadę ładnych parę kilometrów telepiąc się na tych płytach, aż tu nagle rezerwat przyrody wyrósł mi na drodze. Fajnie :D Idealne miejsce na siku :D Jadę sobie dalej, wypatrując drugiego końca drogi i lasu, a tu przy bocznych dróżkach jakieś tabliczki z napisem "wstęp wzbroniony - ostoja zwierzyny". Sobie myślę: "o ku ...twa" no ale jadę dalej nucąc w myślach: "Dzik jest dziki, dzik jest zły! Dzik ma bardzo ostre kły! Kto spotyka w lesie dzika, ten na drzewo prędko zmyka!" :D
Na szczęście spotkałam tylko sarenkę przebiegającą mi drogę w dosyć bliskiej odległości. W końcu dotarłam do końca tej drogi i skrzyżowania z szosą. Po tej stronie rzeczywiście był znak "zakaz wstępu - ostoja zwierzyny" :/ No ale nic to... było przepięknie :)))
Potem najkrótszą trasą do domu, bo chmury jakieś nie teges nadciągały.
Czas jest trochę niedokładny, bo na postojach zapominam o timerze :/

Pozdrowionka dla zaglądających :)

Po okolicy... względnie

Poniedziałek, 18 sierpnia 2008 · Komentarze(3)
Kategoria sama
Po okolicy... względnie płaskiej okolicy ;) z przerwą w Hru u bratowej w celu wypożyczenia słuchawek do mp3 playera (jakieś fatum nade mną wisi - już czwarte w tym roku zepsułam :/).
Miał być dłuższy dystans, ale mam jakieś załamanie formy chyba. Strasznie ciężko jakoś mi się jechało. Średnie tętno 154 :| nie spadające poniżej 110 w czasie przerwy :| A niby w górach kondycję szlifowałam :P

Pozdrowionka dla zaglądających :)

Surfing między dwiema burzami

Poniedziałek, 4 sierpnia 2008 · Komentarze(2)
Kategoria sama
Surfing między dwiema burzami
Ale fajna zabawa :D Ostatnie kilometry w lekkim deszczu i z wdupechuraganem :D A najlepsze jest to, że jak byłam już przed samym domem, to się mały żywioł rozpętał ;]
Jednak główną atrakcją wyjazdu było coś innego... A mianowicie omal nie miałam kraksy z ...kozą :DDD Jadę sobie, jadę moją standardową pętelką przez Nieledew, nagle patrzę: kozy na poboczu po lewej, jedna na szosie. No to sobie jadę dalej, uważnie je obserwując i myśląc: "co za idiota właściciel nie pilnuje dobytku?" ;) Jadę tak sobie wpatrzona w urocze zwierzaczki, że nie zauważyłam, że na poboczu po prawej TEŻ SĄ KOZY, a dokładniej młodziutkie kózki, które się mnie przestraszyły i postanowiły wrócić do mamusi tuż przed moim kołem :| O zgrozo... mało nie dostałam zawału serca :D Heh...
Parę kilometrów dalej, jak już stwierdziłam, że trzeba uciekać przed burzą, minęłam jakichś dwóch małych chłopców na rowerach i za sobą usłyszałam tylko okrzyk: "to dziewczyna!" Hahahaha :D

Pozdrowionka dla zaglądających :)

Miałam ambitny plan wyjechać

Niedziela, 3 sierpnia 2008 · Komentarze(2)
Kategoria sama
Miałam ambitny plan wyjechać z domu i do wieczora nie wracać... Celem był Zamość. Ale jakoś tak mi się odechciało, zapomniałam przykręcić błotniki, deszcz wisiał w powietrzu. Trasa drogą nr 74. Dojechałam do Horyszowa z lekkim wmordewindem, nawrotka i uciekanie przed deszczem (udało się ;)). Na koniec zahaczyłam o Hrubieszów w celu zrobienia zakupów.

Może jeszcze się wytoczę z domu dzisiaj...

* * * *
10,5 km boląca pętelka wieczorkiem. Na ostatnim podjeździe, przy wyjeździe z Hrubieszowa drogą nr 74 napatoczył mi się ogromny kombajn, który jechał z prędkością 5 km/h :| Z przeciwka sznur samochodów, z prawej krawężnik po kolana i żywopłot. Miałam do wyboru albo iść pieszo za wehikułem :D, albo przedzierać się przez żywopłot na chodnik. Oczywiście, że pojechałam chodnikiem ;)

Wniosek z wieczornej jazdy jeden: jeszcze trochę i przyjdzie mi zamienić rower na balkonik :/

Pozdrowionka dla zaglądających :)