Wpisy archiwalne w miesiącu

Sierpień, 2008

Dystans całkowity:470.14 km (w terenie 1.10 km; 0.23%)
Czas w ruchu:21:10
Średnia prędkość:21.93 km/h
Liczba aktywności:12
Średnio na aktywność:39.18 km i 1h 55m
Więcej statystyk

Surfing między dwiema burzami

Poniedziałek, 4 sierpnia 2008 · Komentarze(2)
Kategoria sama
Surfing między dwiema burzami
Ale fajna zabawa :D Ostatnie kilometry w lekkim deszczu i z wdupechuraganem :D A najlepsze jest to, że jak byłam już przed samym domem, to się mały żywioł rozpętał ;]
Jednak główną atrakcją wyjazdu było coś innego... A mianowicie omal nie miałam kraksy z ...kozą :DDD Jadę sobie, jadę moją standardową pętelką przez Nieledew, nagle patrzę: kozy na poboczu po lewej, jedna na szosie. No to sobie jadę dalej, uważnie je obserwując i myśląc: "co za idiota właściciel nie pilnuje dobytku?" ;) Jadę tak sobie wpatrzona w urocze zwierzaczki, że nie zauważyłam, że na poboczu po prawej TEŻ SĄ KOZY, a dokładniej młodziutkie kózki, które się mnie przestraszyły i postanowiły wrócić do mamusi tuż przed moim kołem :| O zgrozo... mało nie dostałam zawału serca :D Heh...
Parę kilometrów dalej, jak już stwierdziłam, że trzeba uciekać przed burzą, minęłam jakichś dwóch małych chłopców na rowerach i za sobą usłyszałam tylko okrzyk: "to dziewczyna!" Hahahaha :D

Pozdrowionka dla zaglądających :)

Miałam ambitny plan wyjechać

Niedziela, 3 sierpnia 2008 · Komentarze(2)
Kategoria sama
Miałam ambitny plan wyjechać z domu i do wieczora nie wracać... Celem był Zamość. Ale jakoś tak mi się odechciało, zapomniałam przykręcić błotniki, deszcz wisiał w powietrzu. Trasa drogą nr 74. Dojechałam do Horyszowa z lekkim wmordewindem, nawrotka i uciekanie przed deszczem (udało się ;)). Na koniec zahaczyłam o Hrubieszów w celu zrobienia zakupów.

Może jeszcze się wytoczę z domu dzisiaj...

* * * *
10,5 km boląca pętelka wieczorkiem. Na ostatnim podjeździe, przy wyjeździe z Hrubieszowa drogą nr 74 napatoczył mi się ogromny kombajn, który jechał z prędkością 5 km/h :| Z przeciwka sznur samochodów, z prawej krawężnik po kolana i żywopłot. Miałam do wyboru albo iść pieszo za wehikułem :D, albo przedzierać się przez żywopłot na chodnik. Oczywiście, że pojechałam chodnikiem ;)

Wniosek z wieczornej jazdy jeden: jeszcze trochę i przyjdzie mi zamienić rower na balkonik :/

Pozdrowionka dla zaglądających :)