Wstałam o 7.00, napisałam podrozdział pracy i w nagrodę (korzystając z tego, że pogoda się poprawia) wyskoczyłam na moją ubiegłoroczną stałą traskę: Wolica - Brodzica - Podhorce - Nieledew - Obrowiec - Hrubieszów - Świerszczów - Teptiuków - Hrubieszów - Wolica. Dziś "cała na krótko" - fajnie się jechało, pobiłam swój życiowy rekord prędkości - 52,2 km/h :D (oczywiście z górki ;]).
A teraz chwila (najbliższe 2 tygodnie) dla nauki... :/
Do sklepu rowerowego i z powrotem. Niestety w połowie drogi "do" złapał mnie niezbyt lajtowy deszcz i pan powiedział, że nici z czyszczenia napędu dopóki nie wyschnie :/ Zapłaciłam roczną składkę na stowarzyszenie HnR, dostałam w podarunku olej teflonowy ;] poczekałam aż przestanie padać i po kałużach wróciłam do domu. Później już nie padało, mogłam przejechać się kawałek dalej, ale moje mięśnie chyba uzupełniają zapasy glikogenu utracone wczoraj, bo mam niedocukrzenie za niedocukrzeniem. Wolałam dać sobie spokój. Poza tym praca goni... :/
Wzdłuż Bugu w dziurawej koszulce :D Żyję i mam się całkiem dobrze ;) W kość nieźle dało ostatnie 25 km - deszcz i silny wmordewind. Wodę z butów w domu wylewałam :D Trasa: Hrubieszów - Strzyżów - Zosin - Horodło - Matcze - Dubienka - Siedliszcze - jakieś wioski, których nazw nie pamiętam - Raciborowice - Teratyn - Mojsławice - Hrubieszów - Wolica A był to 41 rajd HnR. Ostatni odcinek trasy zmodyfikowany z racji deszczu.
Pomykam dla przyjemności po okolicy, a mój rower to Kross Raven Meadow - oponki na większy teren się nie nadają, ale dają radę na naszym polskim asfalcie, który czasem trudno zaliczyć do kategorii "szosa" ;)