Pierwszy zgon :/

Piątek, 30 maja 2008 · Komentarze(6)
Pierwszy zgon :/
Ja pierdzielę, co za jazda... Przepraszam za przekleństwa, ale kurwa mać, siedziałam na krawężniku, rowerzyści mnie mijali... mijali... i mijali, a ja powoli odzyskiwałam wzrok i czekałam aż mi przestaną się ręce telepać. Całe szczęście, że przechodząc przez ul. Krochmalną musiałam zejść z roweru, bo wtedy poczułam, że grunt pod nogami nie jest zbyt stabilny :/
No ale tak ogólnie, to jazda spoko, pogoda spoko, przejazd pod Mełgiewską otwarty... Żyć nie umierać ;]

Komentarze (6)

...poprostu musisz więcej jezdzic w strefie tlenowej ;)

ps. jaki masz mp3 plejer? ;)

pavlo 10:28 sobota, 31 maja 2008

Gdybym leżała gdzieś przy ścieżce, to pewnie ktoś by się zatrzymał. Chociażby po to, żeby zabrać mi odtwarzacz mp3 i telefon :D
Wojtas, "zgon" w sensie, że nie byłam w stanie dalej jechać, po prostu totalne "nie" ze strony niedocukrzonych neuronów. Dziwne, bo było 46 mg%.

aliszja 10:16 sobota, 31 maja 2008

Zgon ?!?! chwilowy :S zadziwiające tylko, no właśnie to zobojętnienie...czyli totalny tumiwisizm, a już miałem nadzieję, że coś się zmienia...

wojtas71 08:59 sobota, 31 maja 2008

Nie no... zgon chwilowy, przecież złego szlag nie trafi ;) Ot, "taka se" hipoglikemia...
Pozdrower

aliszja 21:13 piątek, 30 maja 2008

.......jeszcze nigdy nie jechałem pod mełgiewską ;) trzeba będzie kiedyś przetestować to nowatorskie rozwiązanie komunikacyjne ;)
no i mam nadzieje, że ten kryzys to chwilowy :)

pavlo 21:04 piątek, 30 maja 2008

Brzmi strasznie (nie tylko w kontekście obojętności innych). Coś poważnego?

djk71 20:14 piątek, 30 maja 2008
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa emchl

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]