Bezdeszczowo, pochmurnie, zimno. Zalew i z powrotem. Dwa razy po drodze się ubierałam i rozbierałam z mojej magicznej, działającej jak sauna, czerwonej kurteczki. Byłoby dłużej, ale siku mi się zachciało :P
Komentarze (2)
tak wiem... faceci nie mają z tym problemu :P a ja aż tak zdesperowana nie byłam ;)
Pomykam dla przyjemności po okolicy, a mój rower to Kross Raven Meadow - oponki na większy teren się nie nadają, ale dają radę na naszym polskim asfalcie, który czasem trudno zaliczyć do kategorii "szosa" ;)