Do sklepu rowerowego i z powrotem.
Piątek, 2 maja 2008
· Komentarze(1)
Do sklepu rowerowego i z powrotem.
Niestety w połowie drogi "do" złapał mnie niezbyt lajtowy deszcz i pan powiedział, że nici z czyszczenia napędu dopóki nie wyschnie :/
Zapłaciłam roczną składkę na stowarzyszenie HnR, dostałam w podarunku olej teflonowy ;] poczekałam aż przestanie padać i po kałużach wróciłam do domu.
Później już nie padało, mogłam przejechać się kawałek dalej, ale moje mięśnie chyba uzupełniają zapasy glikogenu utracone wczoraj, bo mam niedocukrzenie za niedocukrzeniem. Wolałam dać sobie spokój. Poza tym praca goni... :/
Niestety w połowie drogi "do" złapał mnie niezbyt lajtowy deszcz i pan powiedział, że nici z czyszczenia napędu dopóki nie wyschnie :/
Zapłaciłam roczną składkę na stowarzyszenie HnR, dostałam w podarunku olej teflonowy ;] poczekałam aż przestanie padać i po kałużach wróciłam do domu.
Później już nie padało, mogłam przejechać się kawałek dalej, ale moje mięśnie chyba uzupełniają zapasy glikogenu utracone wczoraj, bo mam niedocukrzenie za niedocukrzeniem. Wolałam dać sobie spokój. Poza tym praca goni... :/

