Zamiast nad zalew dojechałam

Wtorek, 8 kwietnia 2008 · Komentarze(3)
Zamiast nad zalew dojechałam na Zana... ciekawe jak to się stało ;D
Dzisiejszy"wietrzyk" to mnie o mało co nie zdmuchnął do Bystrzycy... ciężko, ale przepiękne słoneczko ratuje sytuację pogodową :)
Wracając wstąpiłam do Decathlonu z reklamacją za mocno dokręconego hamulca.
A już na sam koniec, na moim osiedlu minęłam się z jakimś przystojnym bikerem, który albo machnął mi ręką, albo osłonił oczy przed słońcem, żeby się lepiej przyjrzeć niespotykanemu zjawisku, jakim jest dziewczyna w kasku :D

Komentarze (3)

kurde, mogłam jeszcze blok objechać wkoło i miałabym tu 100 km na liczniku, gapa ze mnie ;]

aliszja 20:33 wtorek, 8 kwietnia 2008

hehe, jeśli spotkanie będzie w promieniu 100 km od Lublina, to jasne ;)

aliszja 20:31 wtorek, 8 kwietnia 2008

nooo Al:)kask to się chwali, a co do bikera:)pewnie Ci kiwał:) a nie zaraz osłaniał się przed słońcem;)moze na nastepne spotkanie przyjedziemy obie na rowerku?:)
pozdrowionka

karla76 18:41 wtorek, 8 kwietnia 2008
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa tazrz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]