W końcu się zdobyłam

Czwartek, 13 listopada 2008 · Komentarze(2)
W końcu się zdobyłam na to, żeby pojechać rowerem na zajęcia :D Super hiper ekstra ;] Odległość orientacyjna, bo zapomniałam licznika :/
Trasa: Praga Południe - Most Siekierkowski - Pole Mokotowskie - Księcia Trojdena; powrót przez Most Łazienkowski
Trochę błądzenia i zerkania na mapę, ale bez większych wpadek ;) Tzn. oprócz jednej - na ...słup :D Otóż jadę sobie Wałem Miedzieszyńskim i się rozglądam "gdzie ja k... jestem? co to za skrzyżowanie?" i nagle jeb w słup (na szczęście przerysowałam go tylko rogiem kierownicy i ucierpiała jedynie lampka, która postanowiła znów nie świecić :/)
Miesiąc przerwy i zmachałam się jak 60-latek po zawale :D
Gorąco... Schłam przez 3 godziny zajęć ;)

Pozdrowionka dla zaglądających

Komentarze (2)

A kto tym razem Ci lampkę naprawi? ;>

somekind 20:46 piątek, 14 listopada 2008

ciekawa historia,szczęście że słupa nie złamałaś,pozdrawiam

macmar 22:13 czwartek, 13 listopada 2008
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa zogad

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]