Te niedokręcone kilometry
Niedziela, 13 lipca 2008
· Komentarze(3)
Te niedokręcone kilometry niech podkreślają moja dzisiejszą kapitulację...
Ale od początku: Wolica - Hrubieszów - Dziekanów - Matcze - Starosiele - Dubienka - Zalew Husynne - Dubienka - Starosiele
Jako, że zostałam brutalnie obudzona o 6.45 przez małą bratanicę, postanowiłam pojechać na zwiad do Husynnego, gdzie wczoraj ojciec z kumplami pojechali "na ryby". Jechało się całkiem miło Transgraniczną Trasą Turystyczną, o 9.00 - 10.00 upał jeszcze tak bardzo nie przeszkadzał. Na miejscu się schłodziłam w zalewie ;) W sumie w początkowym zamiarze nie miałam wracania do domu na rowerze, tylko zapakowanie się do samochodu. Ale, że ja się opalać nie lubię i zaczęło mi się nudzić, to powiedziałam chłopakom "adijos" i pojechałam. I tu się zaczęło wesoło. Po jakichś 5 km zaczęła mnie boleć głowa, sprawdziłam temperaturę: 38,2*C. Ekstra... A ja mam tylko 1,5l wygazowanej wody pseudomineralnej :| Ponadto wmordewind i tętno nie schodzące poniżej 160. Se myślę: "no way... no fucking way... udar cieplny mi nie miły". Dojechałam do Starosiela i zaczekałam na transport. A nóżki by pokręciły jeszcze...
No :)
Podrowionka dla zaglądających :)
Ale od początku: Wolica - Hrubieszów - Dziekanów - Matcze - Starosiele - Dubienka - Zalew Husynne - Dubienka - Starosiele
Jako, że zostałam brutalnie obudzona o 6.45 przez małą bratanicę, postanowiłam pojechać na zwiad do Husynnego, gdzie wczoraj ojciec z kumplami pojechali "na ryby". Jechało się całkiem miło Transgraniczną Trasą Turystyczną, o 9.00 - 10.00 upał jeszcze tak bardzo nie przeszkadzał. Na miejscu się schłodziłam w zalewie ;) W sumie w początkowym zamiarze nie miałam wracania do domu na rowerze, tylko zapakowanie się do samochodu. Ale, że ja się opalać nie lubię i zaczęło mi się nudzić, to powiedziałam chłopakom "adijos" i pojechałam. I tu się zaczęło wesoło. Po jakichś 5 km zaczęła mnie boleć głowa, sprawdziłam temperaturę: 38,2*C. Ekstra... A ja mam tylko 1,5l wygazowanej wody pseudomineralnej :| Ponadto wmordewind i tętno nie schodzące poniżej 160. Se myślę: "no way... no fucking way... udar cieplny mi nie miły". Dojechałam do Starosiela i zaczekałam na transport. A nóżki by pokręciły jeszcze...
No :)
Podrowionka dla zaglądających :)

